logo
Wrzesień 2013

Paweł Bielec - Malowane Światłem i Kolorem

Fotograf i malarz Paweł Bielec zajął poczesne miejsce w niemałej galerii krakowskich artystów. Zasłynął szczególnie ze wspaniałych portretów, choć fotografował również krajobrazy, historyczne wydarzenia i architekturę. W jego dawnej pracowni mieszczącej się obecnie przy placu Inwalidów 6, powstało archiwum liczące ponad milion skatalogowanych klisz . Jako malarz- darzył największym sentymentem kwiaty, ale z równym powodzeniem przenosił na płótno swojskie i egzotyczne pejzaże, tworząc pełną osobistego zaangażowania dokumentację licznych podróży. Dożył lat stu- wieku, którego szczerze lub nieszczerze życzymy solenizantom i jubilatom przy okazji prywatnych i oficjalnych uroczystości. Zmarł 16 listopada 2002 roku.

Kiedy Paweł Bielec miał trzy lata, zaczęła się sztuka XX wieku – fowizm – energiczna reakcja na impresjonistyczną grę barw i na pretensjonalną manierę symbolizmu. Kiedy miał lat pięć, Pablo Ruiz Picasso namalował Panny z Avignon. Kiedy miał siedem, powstał kubizm. Kiedy miał dziewięć, Filippo Tommaso Marinetti ogłosił Manifest Futurystycznego dramaturga. Kiedy miał dziesięć, członek awangardowego monachijskiego stowarzyszenia artystów Der Blaue Ritter ( Błekitny Rycerz ) Wasilij Kandinsky przedstawił teorię sztuki abstrakcyjnej.
Kiedy Paweł Bielec miał lat szesnaście i peregrynował za chlebem do Lwowa, w Krakowie wybuchła pierwsza polska awangarda. Kiedy miał dwadzieścia pięć, Salvador Dali zaprezentował swoje dwa pionierskie płótna surrealistyczne: Krew jest słodsza od miodu oraz Aparat i ręka. Przekroczył trzydziestkę, kiedy pijani zwycięstwem faszyści niemieccy otwierali „wystawę sztuki zdegenerowanej”, po czym rozbijali rzeźby lub palili obrazy, których nie umieli zrozumieć ani odczuć. Zbliżał się do pięćdziesiątki, gdy w obejmującej Polskę radzieckiej strefie wpływów panował hojnie tuczony państwowym mecenatem socrealizm; w roku kiedy ukończył lat pięćdziesiąt i studia na Akademii Sztuk Pięknych, L Alloway po raz pierwszy użył określenia „pop-art.”. Kiedy przekroczył pięćdziesiątkę, głodne jakiejkolwiek odmiany krajowe środowiska artystyczne zachłysnęły się potępianą wcześniej przez władze abstrakcją; niebawem nawet ściany obskurnych mlecznych barów pokrywały tak zwane „pikasy”, których skądinąd  z twórczością hiszpańskiego tytana sztuki nic nie łączyło. Miał lat siedemdziesiąt i zaliczano go już do grona legendarnych postaci Krakowa, kiedy w Stanach Zjednoczonych triumfował hiperrealizm. Potem każdy używał pędzla i nietypowych przyborów malarskich jak chciał i jak potrafił, lecz ( wedle sceptycznej opinii profesora Jana Szancenbacha ) tych, którzy rzeczywiście potrafili malować było coraz mniej na ziemskim padole.
Mimo rozmaitych pokus, okazji i perswazji Paweł Bielec przez całe sto lat życia, w tym co najmniej przez osiemdziesiąt lat artystycznej twórczości nie podążał za atrakcyjnymi nowinkami, nie szukał poklasku fachowej krytyki ani nie usiłował przypodobać się tak zwanemu „masowemu odbiorcy”. Jako malarz kolorysta darzył największym sentymentem kwiaty, często obecne na jego obrazach jako jedyny lub przynajmniej dominujący element martwej natury, ale, z równym powodzeniem przenosił na płótno swojskie egzotyczne pejzaże tworząc pełną osobistego zaangażowania artystyczną dokumentację odbytych podróży. Portretował rzadko i przeważnie tylko członków własnej rodziny, najwyraźniej ukontentowany swoimi fotograficznymi dokonaniami w tym zakresie.
Sztuka Pawła Bielca  - powiedział na jego jubileuszowej wystawie nie żyjący już krytyk, historyk sztuki i publicysta Jerzy Madeyski – „sztuka malującego fotografa lub odwrotnie: fotografującego malarza budzi szacunek, nawet zachwyt. Fotograf zawsze będzie odruchowo kadrował. Przedmiot jest dla niego ważny, żywi dla przedmiotu respekt, którego malarz mieć nie musi. Paweł Bielec rozwinął tę cechę w najwyższym stopniu. Nie jest również przypadkiem, że zajął się wyłącznie postimpresjonizmem i granic analizy interakcji miedzy przedmiotem a światłem nigdy nie przekroczył. Nie używa czystej bieli ani czerni, stosuje barwy tęczy. W ciągu swego długiego życia przebył znamienną ewolucję: od pewnego przyciemnienia, jakby nokturnu, charakterystycznego dla krakowskiego postimpresjonizmu zmierzał do rozjaśnienia palety. W pop - arcie ceni to, co kierunek ów reprezentował w swej istocie: feerię barw i przedmiotów. Przynajmniej jeden z obrazów Bielca mógłby zawisnąć obok głośnych dzieł Andy Worhola, a mnie podoba się bardziej. Ma w sobie wiecej kultury. Paweł Bielec doszedł do kapitalnej kompozycji tak precyzyjnej, tak pięknie postawionej kolorystycznie, że można przed nią tylko z uszanowaniem zdjąć kapelusz.
Jako artysta malarz Paweł Bielec nigdy nie zamierzał „wymyślać prochu”. Z cała świadomością wybrał dla siebie odpowiednie miejsce w nurcie tradycji – wybrał realizm; w zgodzie z artystycznymi predyspozycjami, przemyśleniami i przekonaniami – był bowiem realistą,  wyszedł ze szkoły, w której wartości kolorystyczne i ekspresję wysuwano na naczelne miejsce”. Rozbudujemy nieco tą wypowiedz „realizm” niektórzy kojarzą wyłącznie z odpowiedzią na pytanie „co widzę?”. A cóż widzi artysta? To samo, co przeciętny śmiertelnik. Realizm w sztuce to odpowiedz na pytanie „jak widzę?”. Jeśli w fotografii widzi się przy pomocy wszystkich odcieni szarości od bieli po czerń, światłocieniami, refleksami, kontrastami w dwóch jedynie tonacjach , to malarstwo ogromnie wzbogaca środki tego widzenia o kolor, plamę, fakturę, nastrój, psychiczne samopoczucie twórcy, powietrze…Nie to, że malarstwo jest ciekawsze od fotografii, bo i asceza wypowiedzi ma swoje niezaprzeczalne walory. Jest po prostu inne, wymagające bezwzględnie większej pracy oraz bardziej wyrafinowanego warsztatu. Pozostał zatem pan Paweł tradycjonalistą ukształtowanym przez najlepsze wzorce z przełomu wieków XIX I XX. Malowanie było dla niego nie poszukiwaniem nowych dróg, lecz formą poetyckiej wypowiedzi czy wręcz spowiedzi  - zwykle bardzo osobistej, nawet intymnej. Swoje osobiste interakcje z rzeczywistością poeta przedstawia poprzez metaforę; pan Paweł opowiadał o nich za pomocą koloru, jego współbrzmień lub kontrastów, wysmakowanych światłocieni, rytmu barwnych plam. Za ich pomocą objaśniał olśnienia towarzyszące aktowi twórczemu.
Martwych natur ani pejzaży pan Paweł nie malował „z pamięci” – ale w ich tytułach nie odwoływał się do konkretnych sytuacji. Obrazom nadawał kolejne numery lub tytuły symboliczne, takie jak Powiew wiosny , Krople czerwieni, Trzy kolory. Pozostawiał znaczące niedomówienie : tytuł sugerował odbiorcy aby przeniknął przez zewnętrzną warstwę realistycznego, figuratywnego przedstawienia tematu do rozpisanej na kolor i światło atmosfery. Impresjonizm i koloryzm są w malarstwie tym, czym biały wiersz w poezji: wskazują na pewien trop filozoficzny. Artysta przedstawia siebie i postrzeganą przez siebie rzeczywistość w cząstkach nieogarnionej całości. Powielanie tematów –tak częste u pana Pawła – jest hołdem dla niesłychanej złożoności świata i zarazem dla ludzkiej percepcji. Niby to ten sam kwiatowy temat – a przecież inny nastrój, inna pora dnia, inne światło, inne otoczenie…Czyli – inna wartość. Poprzez rejestrację tych zmian artysta dąży do pełni – od początku twórczego aktu przekonany, że jeśli jest ona osiągalna, to tylko w boskim wymiarze, ale że mimo to poprzez sztukę można ogarnąć większe obszary tajemnicy niż przez zwyczajną, logiczna refleksję. Zapracowany od dzieciństwa do ostatnich dni ziemskiej wędrówki nigdy nie zasłużył na pogardliwe miano pracoholika – podobnie jak alkoholikiem nie jest koneser szlachetnego wina. Osiągał sukcesy nie popularną dzisiaj drogą uczestnictwa w „wyścigach szczurów”, nie kosztem deptania słabszych i bezkrytycznego wysługiwania się silniejszym, lecz systematycznym, codziennym trudem, wspartym inteligencją, talentem, osobistą kulturą, a także poczuciem humoru. Pomogał ludziom, traktując pomoc przez nich odwzajemnianą lub przynajmniej szczerą wdzięczność z ich strony nie jak spłatę długu, lecz jak radosną niespodziankę. Honor, dobroć, uczciwość, rzetelność, tolerancję, poczucie sprawiedliwości nosił w sercu i objawiał w uczynkach, nie w szumnych deklaracjach.
Dożył stu lat – czyli wieku, którego zwyczajowo życzymy solenizantom i jubilatom. Gdy uświadamiamy sobie ogrom, wszechstronność oraz rangę jego dzieła, zaczyna ogarniać nas zdumienie , że potrafił zdziałać tak wiele w relatywnie tak krótkim czasie.
Jak ten czas nazwać ? Długo szukałem właściwego terminu – aż wreszcie przyszło mi na myśl mądre, jędrne, zaczerpnięte z bogatego góralskiego folkloru Podhala słowo „ żywobycie”. Bo przecież „żyć” i „być” to wcale nie to samo, do osiągnięcia pełni potrzebna jest synteza treści obu tych słów. Można codziennie malować i nie stworzyć ani jednego autentycznego obrazu, można mieć etat w charytatywnej instytucji i nie spełnić ani jednego dobrego uczynku, można filozofować i nie sformułować ani jednej pięknej myśli. Można też długo błąkać się po ziemskim globie i nie przeżyć prawdziwie ani jednego dnia.
Paweł Bielec był w swym życiu obecny całym sobą. Kształtował je rozsądnie, po gospodarsku, na miarę swych sił i talentu a kształtowaniem tym owe siły umacniał i artystyczny talent doskonalił.
Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz?
Tej maksymy nie jesteśmy w stanie zanegować. Ale dopóki żyjemy, powinniśmy, się z prochu otrzepać. Godnie żyć i pozwolić innym na godne życie.
Paweł Bielec doskonale to potrafił.
Krakowski Bank Spółdzielczy dostrzegł dokonania malarskie Pawła Bielca wkrótce po utworzeniu Galerii KBS – nie negując oczywiście jego dorobku w dziedzinie fotografii. Pierwszy wernisaż jego prac miał miejsce w roku 1996.
    20 marca 2002 roku, dokładnie w setną rocznicę urodzin Mistrza zorganizowaliśmy wernisaż szczególnie okazały z pięknym tortem i w ogóle wszelkimi adekwatnymi do tak uroczystej okazji akcesoriami.
W roku 1994 państwo Maria i Paweł Bielcowie przekazali prowadzenie pracowni fotograficznej swej córce Barbarze, absolwentce Wydziału Architektury Politechniki Krakowskiej.
    Artysta to również jego twórczość. I dlatego tak ważna jest przyszłość wielkich zbiorów negatywów i prac, zapewnienie im odpowiednich warunków .
Cieszy, że wnuczka Pawła, Katarzyna Bielec, absolwentka malarstwa na ASP w Krakowie, łącząc jak dziadek malarstwo i fotografię, kontynuuje tradycję rodzinną.
Cieszy również, że samorząd Krakowa docenił rolę rodziny Bielców. Wydział Kultury i Dziedzictwa Narodowego Urzędu Miasta Krakowa objął od 2009 roku firmę programem mecenatu artystycznego. Firma Bielec cieszy się renomą nie tylko w Krakowie, lecz także w Polsce oraz poza granicami kraju, stanowiąc swego rodzaju atrakcję turystyczną. Bielec Dom Fotografii i Malarstwa rozpoczął nowy, ważny rozdział w 110 letniej tradycji fotograficznej rodziny Bielców.
    Z uwagi na unikatowy charakter zbiorów działalności Domu Fotografii Malarstwa została poszerzona o wystawiennictwo i sprzedaż dzieł sztuki zarówno fotograficznych jak i malarskich.
Zmienna i stała ekspozycja ukazuje ponad stuletni dorobek fotograficzny rodziny Michnowskich i Bielców, natomiast organizowane czasowe ekspozycję promować będą twórców związanych głównie ze środowiskiem Krakowskim.

Jerzy Skrobot
Komisarz Galerii KBS

Kredyt mieszkaniowo-hipoteczny KBS

Sprawdź

Kredyt

Raz, Dwa

 

 

Nie czekaj

z marzeniami!

Sprawdź

Już w naszym Banku!

 

 

Sprawdź

Bankowość

mobilna

mKBS

Sprawdź

Wygodny

Kredyt internetowy

Sprawdź

Kredyty na działalność gospodarczą i rolniczą

Wypełnij formularz

Sprawdź

Zastrzeż dokumenty

Sprawdź

801 151 101

Pomoc techniczna systemu KBS24:

tel: 12 428 62 00 lub 12 428 62 36

czynna 24h na dobę, 7 dni w tygodniu.

Pomoc techniczna systemu KBSNet:

tel: 12 428 62 00 lub 12 428 62 36

czynna 24h na dobę, 7 dni w tygodniu.